Po co dziś pisać trendbook, skoro wszystko zmienia się tak szybko?

Gdy jako Rada Sektorowa stanęliśmy przed zadaniem przygotowania trendbooka o technologiach w usługach rozwojowych, ostatnią rzeczą, którą chcieliśmy zrobić, było wydanie kolejnego grubego PDF-a z katalogiem mniej lub bardziej pozornych innowacji.

Rok to wdzięczny okres na wróżenie. Grudzień i styczeń to czas podsumowań i „nowych otwarć”. Można powielać opisy z zagranicznych publikacji, rekomendować modne hasła i dorzucić kilka wykresów. A za dwanaście miesięcy – bez refleksji – wyrzucić dokument do cyfrowego kosza i opublikować kolejny.

Tak powstaje całkiem sprawny i klikalny cykl wydawniczy. Ale – nie oszukujmy się – nikomu to nie służy.

Trendbook bez deadline’u

Pomysł na trendbook nie był dla nas obowiązkiem ani wskaźnikiem w projekcie. To była świadoma decyzja. A skoro już go robimy, to po swojemu. Dlatego zdecydowaliśmy się podejść do tematu inaczej. Nasz trendbook nie jest jednorazową publikacją. Nie ukazuje się raz do roku. Co mniej więcej cztery tygodnie bierzemy na warsztat jeden z kilkunastu wybranych przez nas trendów. Dzięki temu mamy czas, by przyjrzeć się tematowi z bliska, porozmawiać z ekspertami, wsłuchać się w głosy z rynku. Nie idziemy na skróty.

To nie tylko PDF

Trendbook to nie tylko dokument. Każdy trend rozkładamy na czynniki pierwsze w podcaście, w artykułach, analizach, a czasem też podczas wydarzeń. Szukamy pytań, które zadają sobie dziś firmy rozwojowe w Polsce. Szukamy odpowiedzi, które mają sens – tu, nie za oceanem.

Nie interesuje nas to, co będzie za dziesięć lat. Interesuje nas to, co może wydarzyć się w ciągu najbliższych 24-36 miesięcy. Co już się dzieje – tylko jeszcze nie wszyscy to zauważyli.

Nie tworzymy przewodnika po tym, co modne. Szukamy tego, co możliwe. Co da się realnie wdrożyć w polskiej firmie szkoleniowej, bez miliona zewnętrznego finansowania, bez pięcioosobowego działu R&D.

Trendbook jako stopklatka

Wiemy, że nie da się przewidzieć przyszłości. Ale można zatrzymać się na chwilę i przyjrzeć się rzeczywistości – takiej, jaka jest. Właśnie temu służy nasz trendbook. To nie jest proroctwo. To stopklatka. Moment zatrzymania. Próba odpowiedzi na pytania:

  • Co już mamy?
  • Co jest tuż za rogiem?
  • Co wymaga zmiany: w zespole, w kompetencjach, w odwadze?

Nie chodzi o to, żeby każdy natychmiast kupił gogle VR, zaczął promptować z AI albo zainstalował platformę LXP. Chodzi o to, by nie przegapić momentu, w którym konkurencja przestaje robić szkolenia, a zaczyna budować doświadczenia.

W momencie publikacji tego tekstu mamy zaplanowany cały rok 2026. Ale kolejność trendów może się jeszcze zmienić. Ekspertów, z którymi rozmawiamy, na razie nie zdradzamy. Chcemy, żeby najpierw przemówiła treść.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *